Za drzew wybiegł młody mężczyzna z dubeltówką w dłoni. Przed nim
wybiegły dwa psy. Jeden dobrze mi znany wyżeł ,a drugi foksterier
krótkowłosy w plamy. Zeskoczyłam z pleców samca i zawarczałam.
-Yomi cofnij się!- Krzykną Joker.- Jesteś za słaba by walczyć.
-Dam radę!- Zacisnęłam zęby.
Człowiek z bronią wycelował w Jokera. Wilk uskoczył i rzucił się na
wyżła. Pies podkulił ogon gdy Joker użył jednych swoich mocy i szarpną
obrożą wyżła.Zdziwiony właściciel psa jeszcze raz wycelował z Jokera.
Tymczasem ja zmagałam się z foksterierem. Piesek szczekał i rzucał się
na mnie mimo ,że był malutki. Skupiłam całą w swoją energię i zamieniłam
się w cień. Mocy nie starczyło mi na długo ,ale wystarczyło by ogłupić
psiaka. Podbiegłam do samca ,który unikał pocisków. Zawarczałam obok bo
wyżeł szykował się do skoku. Wbiłam się w brązowego psa i uderzyłam go
lewym barkiem. Zaskomlałam. Nagle przypomniałam o mojej małej Madoce.
Podbiegłam do niej.
<Joker? CD?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz